Monday, January 15, 2018

                                                                  ''Zimowa opowieść"
      Polska przywitała nas otuliwszy puszystym śniegiem ,zastanawiałam się dlaczego od jakiegoś czasu w tym okresie odwiedzamy ta kraine.Więc jednym z powodów jest właśnie ta pierzynka okrywająca świat dookoła , oblodzone jeziora i płatki śniegu spadające na twarz w promieniach słońca.Leftheri tryska entuzjazmem z doznań płynących z tej pory roku w tym miejscu, lepienie bałwana, jazdy na sankach, podziwianie łyżwiarzy, a nade wszystko turlania się w białym puchu i robienie orzełków a gdzież zwanych aniołkami.I to właśnie drugi z powodów . A ta zima okazała się być  dokładnie taką jaką sobie wymarzyliśmy. Duża zmiana otoczenia i pogody w porównaniu do miejsca w, ktorym teraz mieszkamy. Inność od zawsze pociągała ludzi.
     I tak  małymi kroczkami odkrywam starą zarośniętą ścieżkę  Bezwarunkowej  Miłości , wydaje się być lekką  i spokojną a jakże trudno im bliżej jestem , kolczaste zarośla  ograniczają widoczność . Nie jestem sama i wśród tylu światełek   jest Matt Kahn. W  jednym ze swych wykładów opowiada o  tym jak krąży energia i co za tym idzie  o zmianach , proponuje byśmy każdego dnia zrobili jedną małą rzecz oderwaną zupełnie od naszych codziennych rytuałów. Do tego stopnia inną iż jeśli od lat rano medytujesz to zacznij biegać, jeśli biegasz to zacznij pływać itp., itd.Widzę jak wielkie ma to znaczenie w moim życiu, nie ważne gdzie jesteśmy popadamy w rutyny zapominając jakże szeroki jest wachlarz narzędzi nam dostępnych i o tym też był mój wyjazd do Polski i Izraela. Ja potrzebowałam zrobić susa przez Ocean Atlantycki najpierw by ruszyć energię we wszystkich możliwych skrzyneczkach wewnątrz mnie.
     To drugi raz , kiedy to miałam tą możliwość przebywania w tylu Domach w różnych zakątkach Polski.Potrzebowałam tylu miesięcy by dojrzeć do tego by napisać o tym .Teraz wiem jak mało bywłam obecna w kontaktach z ludzmi jak na początku wspólnego obcowania wchodzę w stare schematy - jestem u kogoś szanuję jego przestrzeń i mnie nie ma ..będę chodzić na paluszkach i zapomnę o swoich potrzebach . Tak . .zanim  zestroiłam się wewnątrz i z drugim człowiekiem nadchodził czas rostania i wtedy budziłam się widząc jak wartościowa była ta osoba, która przedemną stała w tymże momencie. Wówczas przychodziło uczucie jak mało nam było dane czasu..."czasu". Na szczęście nie zawsze tak było ale wyciągam z tego lekcje, patrząc na swoje skorupki przez, które by się przebić potrzebuję chwili tej drogocennej chwili, którą mogę poświęcić na to by zamiast nurkować w dramatach własnych lub innych zacząć współtworzyć, pozwolić sobie Być ,otworzyć się na tą barwną wymianę.
      Dom, przestrzeń tworzona przez nas by czuć się bezpiecznie, wygodnie,wolni gdzie możemy wyrazić siebie bez ograniczeń .Jest jak obraz dla malarza, autobiografia dla pisarza, spontaniczna muzyka . Jest odbiciem naszego wnętrza jego kolorów, krztałtów , smaków i zapachów.Świątynią naszych serc .Z tego miejsca ślę swą wdzięczność wszystkim, którzy ugościli mnie w swych Świątyniach.Z Leftherim wciąż jeszcze pojawiały się chwile zwątpienia  w czasie podróży po różnych domach. Kiedy powinnam wkroczyć  a kiedy puścić i zaufać iż opiekunowie miejsc wyrażą mu swoje potrzeby. Na pewno po części dlatego iż ja nie  zawsze potrzafię zadbać o swoje więc dziękuję Ci mój mały nauczycielu co mi pokazujesz. Wychodząc ze stereotypu iż to rodzice są odpowiedzialni za dziecko(wylączając  oczywiście gdy zagrożone jet  dziecko lub  druga mała osóbka, która nie potrzafi się obronić)  łatwo popaść w to miejsce gdzie odbieramy mu odpowiedzialność za swoje czyny w relacjach z innymi ,doznawania tego jak inni jesteśmy , obserwacji i uważności. I właściwie wchodząc do nieznajomej nam świątyni którz lepiej będzie potrafił o niej opowiedzieć jak nie ten, który ją tworzył.  
   Z wachlarza narzędzi przed wyjazdem trafiła do mnie "Mapa Marzeń". Polega na tym by w pojedynkę lub z kimkolwiek z kim chcemy tworzyć swoje ścieżki rozrysować , wypisać,  ponoć mocniej działa wklejenie zdjęć z magazynów obrazujących nasze intencje na najbliższy czas. Mnie się jeszcze nie udało z obrazową częścią a i tak większość się spełniła a resta wciąż się zadziewa. Pamiętajcie by pisać w formie dokonanej czyli coś się zadziało a nie chciałbym..chciałabym. Jesteśmy Architektami swej rzeczywistości a to narzędzie jest niczym szkic gdzie możemy ukierunkować nasze dążenia i cele , uzewnętrznić na dużym arkuszu papieru barwnie może nawet zabawnie nasze marzenia i dać im światła uwalniając często   z tych trudno dostępnych zakamarków "bolesnego ciała".Bądzcie jednak uważni czego sobie życzycie i obserwujcie co przychodzi.
   Pomyślałam o takiej Świetlistej Duszyczce, która opowiadała mi o swej pracy  dekoratora wnętrz.Jakie to wyzwanie stworzyć komuś przestrzń, poczuć drugą istotę na tyle( nie wnosząc swojego) by poczuła się "Jak u Siebie" Piękna ścieżka. Właściwie dla mnie ten blog  jest moim domem , każdy wpis to jeden element dekoracji ręcznie wypieszczony,szczery i treściwy. Kreatywność we mnie wzrasta więc wkrótce pojawi się coś nowego . Możecie poczuć zapach Izraela. Miłości ...Lekkości w Szczerości!!!Marietta

  A teraz by energia popłyneła jeszcze mocniej zrobie czasowego susa ,dokładnie roczny skok.Może powróce do czasu pomiedzy lecz na razie to nie ma znaczenia. Teraz zaczał się sezon deszczowy moge przyrównać to do wiosny w polsce.Krajobraz cieniowany jest szaro - brunatnymi chmurami ,prześwitujacym słońcem,błękitnym niebem a na głównym planie na stłe zawitała tęcza, która delikatnie się przemieszcza ze  strumieniami swiatła. Ziemia odzyskuje soczyste kolory, ogród ruszył w pełni ,kwiaty otwierają się spragnione wody. Czekaliśmy na te deszcze a i tak rozpoczęcie sezonu nas zaskoczyło swą intensywnoscią , ilością wody , która spadla w krotkim przedziale czasowym. Ziemia się raduje a my razem z nią. W naszej społeczności przybywa nowych ludzi, najbardziej jestem w skowronkach z  naszego sąsiada gdyż jest nim nasza przyjaciółka z polski Ewa.Jakże mogłabym wymarzyć sobie lepszego sasiada ...nasze kreowanie rzeczywistosci jest magia w ,której tajnikach stajemy sie coraz lepsi. U góry zaś gdzie nasz przyjaciel Ravi wybudował swó
j domek  w  krztałcie grzybka   (Ravi i Madlane oczekują nadejścia ich synka w Holandii) powstała przestrzeń dla dzieci . Jedna z mam zaoferowała swój czas dwa razy w tygodniu a reszta z rodziców wspiera projekt wymieniajac sie  nawzajem. Ruszyło to wiele cudownych dialogów pomiędzy nami dorosłymi, po czym oczywiście okazuje się iż to co my w większości uważaliśmy za istotne do przygotowania miejsca  dla dzieci okazuje się w praktyce mniej trafionym. Najwięcej odnajdujemy teraz oserwując czego małe duszki naprawdę potrzebują.  
W ten sposób rozwijamy się wsplnie , małymi kroczkami dzieje się tak również w obrębie wioski. Miesiąc temu z pomocą z okolicy postawiliśmy tipi na naszej ziemi a w kilka dni póżniej Tomek zoorganizował męski krąg  tak bardzo wyszeptany we wnętrzach tych którzy dołączyli .








Po przerwie letnich upałów znów powróciły gajofy( spotykamy się raz w tygodniu w jednym z domów by razem pracować na ziemi gospodarza po czym wspolnie spozywamy posiłki, które każdy z nas przygotował  u siebie w domu) ważna część naszej wymiany doświadczeń , uczuć , wymiany energii a nade wszystko połączenia naszych wspólnych sił by wspólnie tworzyć przestrzeń Los Lomitos.






















No comments:

Post a Comment