Kochani wczoraj dodalimśmy z Tomkiem na bloga coś co zatytuowaliśmy"Skarbonka" z adnotacją do naszego konta.O czym to jest? O moim niesamowitym procesie odkrywania Siebie. Ten rok zaczął się bardzo intensywnie i tak jak mówi jedena z moich pokrewnych duszyczek nie ma miejsca na "pitu...pitu.."tak to czas na zmiany i działanie.
Już wiem iż pisanie jest moją medycyną , dzielenie się w ten sposób swoimi doświadczeniami swoimi przemyśleniami sprawia mi niesamowitą przyjemność. Głęboko wewnątrz wydawało mi się iż muszę pracować fizycznie by zapewnić sobie i swojej rodzinie wsparcie finansowe . I oczywiście to także przynosi mi wiele przyjemności tak jak tworzenie koszyczków z igieł sosnowych i inne kreatywne ekspresje mojej duszy. Lecz pisanie odkąd pamiętam było tą cząstką mnie która nigdy się nie nudziła ,każdy skrawek papieru( nawet listy zakupów) zawierał jakieś notki z odczuciami, wizjami, wierszami.W mojej głowie roiło się kiedyś od fantazji , gotowych scenariuszy filmowych tragedii, przygód, romansów.
Dziś jest wszechobecna bogata rzeczywistość. Gdy przedkładam inne rzeczy nad pisanie wówczas moje ręce są dla mnie drogowskazem , z dnia na dzień wyglądają jak dłonie starej ...bardzo starej kobiety. Patrząc na nie wiem iż one nie są tylko do pracy z ziemią...wiem iż mają jeszcze inne zadania do wykonania...wiem iż to one są moim łącznikiem ze Światem...z Wami.Czas działać... Tomek przeszkolił mnie w obsłudze bloga gdyż do tej pory to on dodawał wpisy i zdjęcia, ogarniał techniczną stronę. Spędziłam wieczór śmiejąc się sama z siebie gdyż blog istnieje od 2011 roku a ja dopiero teraz odkryłam komentarze....trochę smuteczków mi przyszło a zarazem wiele motywacji gdyż jak to w życiu jest zawsze wszystko działa w dwie strony .I o tym jest Skarbonka , jeśli to co piszę na tym blogu jest dla Kogoś wsparciem, motywacją, refleksją wrzucając coś od siebie do Skarbonki będzie wsparciem i motywacją dla mnie, bym mogła poświęcić więcej czasu by posty pojawiały się częściej , aby to co mam do przekazania nie leżało na półce a wędrowało. To niesamowite gdyż sam akt podjęcia tej decyzji ,otwarcia się na to nowe dla mnie doświadczenie dodał mi wiele siły . Jakieś stare schematy związane z pieniędzmi, wycenianiem Siebie (ile trudności sprawiała mi sprzedaż koszyczków ..uff wolałam je oddać ) dlatego do tej pory większość tworzonych przeze mnie przedmiotów stawała się podarunkami. Jest to jak najbardziej w zgodzie z moją naturą , czas jednakże przyznać iż pieniądze istnieją i są formą energii i chcę nauczyć się nią posługiwać gdyż od narodzin Elfika czyli 20 Stycznia minęło 6 lat odkąd zaczęłam unikać z nimi bezpośredniej interakcji.
Od miesięcy ignorowałam zęba, który co prawda nie sprawiał mi boleści do tej pory lecz odczuwałam dyskomfort, ciało mówiło a ja nie słuchałam aż Zawyło i skończyło się moim pierwszym kanałowym leczeniem. Jest to moja lekcja o słuchaniu, działaniu i o materialnym ogarnianiu rzeczywistości wokół.
Niech płynie , jestem wdzięczna za komentarze i zaczynam odpisywać mimo iż minęło wiele lat odkąd nadeszły pierwsze z nich, jestem obecna i otwarta na wymianę. Miłości Wam Wszystkim !!!Marietta
Elfika 6 Urodzinki (hiszpanie składają również życzenia rodzicom....więc życzę tego co najcudowniejsze, prowadzenia i wsparcia nam Wszystkim)
Nie obawiajcie się wyrażać co myślicie i czujecie.Zachęcam was do komentowania bloga by Was usłyszeć!Z Miłością i Wdzięcznością!Marietta
ReplyDelete