Tuesday, January 26, 2016

Rodzina Los Lomitos sie powieksza

                                   Los  Lomitos rodzina się powiększa
    Nastał czas odwiedzin.Tuż przed wyjazdem Tomka do Polski gdzie powiększał swoje doświadczenie w pracy z żabką,przyjechała do nas Miriam jedna z moich rodzonych sióstr.  Wraz z nią zjawiły się moje nieodrobione lekcje związane mocno z moją mamą , czyli akceptowania każdego jakim jest i jego wyborów, dzieleniem się swoją wiedzą bez  jakichkolwiek oczekiwaliń.  Jak to powiedział jeden nauczyciel  "Jeśli myślisz, że jesteś oświecony, jedz i spotkaj się ze swoją rodziną" hihi. Nie moge zmienic nikogo wiem a jednak czasami z  bliskimi wlacza mi sie zeby kogos ratowac, co za bzdura. Rodzina tym razem przyjechała do mnie. Zeszło mi się troszeczkę by zrozumieć i odnalezć na nowo więż z moją 20 letnią Siostrzyczką a jakże wiele mi to przyniosło i wiem iż dla niej również. Jestem pełna podziwu Jej odwagi do zmiany otoczenia. Od zatłoczonych ulic,ludzi którzy boją się patrzeć w oczy , domu pełnego elektrycznych maszyn i mamy ,która poda wszystko na tacy, do miejsca ciszy,prostoty życia czyli pelna samoobsluga i ludzi,którzy witają Cię w szczerych objęciach.Dużo zmian jak na jeden raz.W międzyczasie dojechały również Ula i Monia nasze przyjaciółki z Hagi.Cudowny czas wartościowych kobiecych kręgów w matczynym języku,wsparcia i wspolnego tworzenia. .Od jakiegoś czasu moim ulubionym powiedzeniem stałoa się "Kolejny dzień w Raju".Podczas babskiej wyprawy w okolicy do naturalnych basenów nad oceanem,nieoczekiwanie przyszła fala ,która przykryła miejsce w którym wylegiwałam się z Ulą i Elfikiem.Tysiące bąbelków w ułamkach sekundy wystarczyły bym wydała ze swego wnętrza rozdzierający powietrze okrzyk.Po chwili Ula wydobyła Elfa z wody,który ze spokojem oświadczył iż jest już dorosły gdyż miał głowę pod wodą.Mój nauczyciel.Konfrontacjia z możliwością utraty ukochanej osoby to kolejny brakujący element mojej układanki."Kolejny dzień w Raju"nabiera więcej pełni.
Moj maly przyjaciel Elfik pokazuje mi jak duzy wplyw na otoczenie maja moje uczucia i odwrotnie.Pewnego dnia rozpocza sie moj nowy rytual wieczornych spacerow.Wedruje po okolicy znajdujac miejsce gdzie patrzac na gwiazdy ,zaczelam rowniez dzieki temu studiowac mape nieba,wyspiewuje moje modlitwy,frustracje,wdziecznosc za obfitosc w moim zyciu.Od niedawna do tych wypraw dolaczyla  gitara.Eksplorujac dzwieki czuje jak dotykam rownoczesnie swego serca i calego wszechswiata,znikam w melodii i piesni mojej a nie mojej.Udalo mi sie zorganizowac pierwszy Kobiecy Krag w jaskini podczas zacmienia Babci Ksiezyc,po przerwie miesiac temu odbyl sie kolejny w Tipi Lui jednej z duszyczek z okolicy a  wkrotce nastepny w szalasie potow.Spotkania te staja sie czescia naszego zycia tutaj.
  W wiosce zjawiła się Portugalsko-Słowacka rodzina z czwórką dzieci od 10 do 16 lat i zoorganizowali pierwszy szałas potów.Połowa mieszkańców naszej wioseczki wzięła udział w ceremonii w pierwszej rundzie  wliczając również młodziaków nawet jednego z nowonarodzonych maluszków by połączyć się  razem z Matką Ziemią.Apropo  nowych członków społeczności to w ostatnich dwóch miesiącach urodziło się nam trzech chłopaków.Miałam ten zaszczyt by brać udział w narodzinach jednego z nich Altaja.Była to ceremonia podczas której  doświadczyłam esencji Kobiecości,od delikatności tańczącego motyla po dzikość i moc czarnej pantery.Wszystko to odbyło się w domu ,otoczeniu dwóch córek 2 i 3 latka ,partnera  w którego ręce przyszedł  na świat syn i dwóch innych przyjaciółek do pomocy przy dziewczynkach i Ja dla Niej.Dziękuję Ci Eli za to doświadczenie!
Po kilku dniach wyruszyłam na samotną wyprawę w góry i szłam trzy dni.Mijałam tak zróżnicowaną naturę iż momentami zdejmowałam buty by iść wolniej,zobaczyć więcej,poczuć pełniej.Jedną noc spędziłam wysoko w górach w jaskini na tyle dziko na ile sobie zażyczyłam ,na posłaniu z igieł z gorącymi kamieniami z ogniska w śpiworze.Kolejna w schronisku w towarzystwie innej wędrującej duszy,rozmawiając i patrząc na gwiezdziste niebo i chmury pod nami.Trzecia noc na plaży.Wszystko zmieniało się szybko a coś pozostawało niezmienne a wręcz bardziej przejrzyste wewnątrz..sila,moc....Esencja.
Dzięki tej Wyspie,energii Wulkanów,Oceanu ,Słońcu ,Wiatru ,Nocnego Nieba i wszelkich Istot ,które pojawiają się na mojej drodze ,smakuję tak wielu emocji z mego wnętrza.Coraz więcej i więcej ciekawych Istotek przewija się przez nasze miejsce.Bertham, bratnia dusza,którego spotkałam na szlaku(farmaceuta z Bawarii)owiedził nas i skorzystał z uzdrawiającej mocy Kambo.Niedawno trzyosobowa rodzina z Polski podczas wakacji na Teneryfie po obejrzeniu wywiadu z Tomkiem również wymieniła się z nami swoją  jakze piekna energią.Dookoła w wiosce rozbrzmiewają różne instrumenty,przejezdnych muzyków w tym również saksofon i akordeon.To rzeczywistość, która jeszcze nie tak dawno była marzeniem.Do tego mamy kuchnię z piecem rakietowym do gotowania i oddzielny do pieczenia chleba,zlew i blat do krojenia,wygodne miejsca do siedzenia pod dachem .Powoli standarty życia się zmieniają,dla wielu ludzi to śmieszne ale dla mnie to teraz prawdziwy Luksus!Kazdy pozostawia po sobie slad wewnatrz mnie i nie tylko ¨_roslinki w ogrodzie,odciski dloni na scianie a ostatnio nawet telefon wiec wkrotce bedziemy znow w zasiegu.
Tomek wrócił,podczas jego nieobecności odkryłam na nowo Siebie jako jednostkę,naturalnie ukazała mi się przestrzeń,której potrzebuję na codzień a której nie umiałam sobie wygospodarować.Przyjemnie jest znów razem działać,tworzyć i rozwijać  się czy to przez śmiech czy przez gniew umyslowego zgielku... Przyjacielu .Co za sila Byc.
Przed Świętami wyjechała Mazi,teraz jest w Polsce więc może się tam spotkamy gdyż zdecydowałam się dołączyć tym razem do Tomka i odwiedzić Krainę z której pochodzę.Całą rodzinką zjawimy się pod koniec Stycznia.Muszę przyznać iż na początku ogarnąl mnie delikatny strach przed opuszczeniem komfortowego jak by nie byolo  ,dla mnie miejsca,z dala od haosu cywilizacji.Jednak rownoczesnie poczulam multum mozliwosci,zmiany zawsze ida w parze z rozwojem,zaufac i plynac.Bardzo chce nauczyc sie jak w prostych warunkach lepic ceramike i roznych technik masazu.Takie sa moje intencje.Na nowo odkrywam swoje pasje,talenty, ktorymi moge sie dzielic .Do naszej bliskiej rodziny dolaczyla Kotka Jaga'dzikusek uczy nas  o balansowaniu z przestrzenia,jak daleko mozemy sie posunac,gdzie nam mozna a gdzie nie.Ufff.Lekcja za lekcja Kochani!!



Zdobycz Elfika na wyprawie z Tatusiem



             Śniadanko w Styczniowy poranek

                                  Jaga  ...nowa przyjaciółka ,dzielimy razem przestrzeń od jakiegoś czasu
Jedno z małych drzewek avocado
Dach Raviego

                                                Mielenie maku ...Święta!!

Festyn poświąteczny w Santo Domingo..wioseczka w okolicy






Mira z Los  Lomitos sprzedawała swoje łakocie ...wszystko na surowo
A  Ja wraz z Mirą promowałam swój pyszny,zdrowy napój Kombucha

       Nowy członek Los Lomitos Altai z ciocią Adrianą

                      Nowy członek Los Lomitos Cosmos z Rodzicami


 Pierwsza miłość Elfika


 Cosmos

                                                    polskie pomidorki rosną a siłę



                                                     Piec do pieczenia chleba a obok                                                                                    do gotowania

                                                        Blat w kuchni zaprojektowany i wykonany przez Raviego i udekorowany przez Mazi
 A tu powstaje część jadalna Kuchni

1 comment: