as we travel through life
Tuesday, September 11, 2018
Karmienia ciąg dalszy.... ❣️🌧️🌱☀️
TAK WIĘC CZYM KARMIĘ SWOJĄ DUSZĘ A WŁAŚCIWIE JAKIMI ŚCIEŻKAMI SIĘ PORUSZAM BY DOTRZEĆ DO SWEJ ESENCJI.
Co pomaga mi by dotrzeć do tej wolnej Istoty jaką jestem wewnątrz, jakich narzędzi używam by zintegrować ciało, umysł, duszę. To co odkrywamy wzmacnia, dodaje sił, jest sonarem na drodze do przypomnienia Co Niesiemy swym Istnieniem. Wyjście poza schematy, poza to co wydaje się tak oczywiste, poza strefy "komfortu" dodaje skrzydeł, mimo iż początki wydawać się mogą mroczne.
Zaproszając Istotę do swego życia dla mnie jako Kobiety stało się kolejnym krokiem do odkrywania tej przejrzystości w Sobie. Tu nie da się ukryć, uciec, udawać... Uuuuuuu
Dziękuję cudowny Elfiku za to że razem odkrywamy istotę tego co mnie otacza. Dzieląc się z Tobą tym jak widzę świat szybko.. Lub z opóźnieniem z pomocą Tomka lub innych Duszyczek widzę co jest tym schematem a co tak naprawdę Ja chcę Ci przekazać. Im bliżej jestem harmonii ze Sobą tym piękniejsza jest nasza relacja... Oczywiście jak z każdą inną Istota na mojej drodze, jednakże Ty nie zwlekasz ani chwili by przekazać mi to co widzisz i czujesz. To wielkie wyzwanie i największy Cud jakiego mogę doświadczyć by nauczyć się Siebie.
Taki pomysł, dla mnie by rozszerzyć moja perspektywę i tych którzy czytają tego bloga. Dodajcie komentarze.. Czym dla was jest Karmienie zapraszam was z otwartym sercem do Współtworzenia i czuję moc tego co tu Powstanie.
Inlakesh
Marietta
Tuesday, August 28, 2018
Pożywienie...Karmienie...Karma...?
Jeśli chodzi o jedzenie to jest to dla mnie wielka przygoda ..ocean odkryć ...nie raz pochłonęły mnie fale wlasnych pomysłów i tych które jak przytulina na łące przylgnęły do moich doswiadczeń w przeszłości. Droga odkrywania gdzie Ja jestem w połączeniu z pożywieniem jest dość zawiła i trwa , każdego dnia odkrywam nowe odsłony" Karmienia''.
Czuję jak mocno na mojej Ścieżce Życia doświadczam tej tak istotnej części naszego Istnienia.
Nie kojarzę bym kiedykolwiek była w stanie rozdrażnienia i złego samopoczucia z powodu pustego brzuszka...burczenie wewnątrz nie było w stanie zepsuć mi dnia jak to mają co niektóre Istotki . Często mnie zastanawiało jakie są tego przyczyny... teraz wiem iż każdy z nas ma w tym swoją ścieżkę.Mój najtrudniejszy okres to moment gdy miezkaliśmy w Ekwadorze , dla tych którzy nie wiedzą była to społeczność (głównie woluntariusze wymieniający się co 2 -3 tygodnie)wysoko w Andach 2 godziny pieszo do drogi, 3 h. do najblizszej wioski. Leftheri nasz synek miał wtedy ponad roczek i akurat gdy zaczynaliśmy posiłki on synchronizował się z nami i ciągał cyca. Wtedy to właśnie uruchomiło się we mnie mocno , że może mi nie wystarczyć ,nie potrafiłam na początku zakomunikować i poprosić o odłożenie mi porcji więc na początku patrzyłam jak jedzenie znika ze stołu z napięciem. Oh ...teraz jak o tym piszę brzmi to jak telenowela a jednak w tamtym momencie byłam bardzo poważna i czułam żal iż nikt o mnie nie pomyślał ..a Ja tam siedziałam i nie byłam w stanie przekazać innym. Jednak zaczęłam wówczas obserwować siebie i co się we mnie zadziewa wewnątrz , czy tak naprawdę chcę jeść czy też to iż widzę jedenie ...jak inni jedzą.. a ja nie sprawia iż jest mi żle ?...pojawiły się zalążki zaciekawienia .
Po powrocie do Europy coraz to częściej ktoś opowiadał mi o odżywianiu się praną czyli Życiodajną siłą czerpaną ze Słóńca. Poznałam też człowieka który odbył 40 dniową głodówkę w ramach leczenia licznych nowotworów w ciele , opisując stan w którym się znalazł podczas niejedzenia jako opuszczanie ciała, tak jakby jego ciało znikałó..stając się coraz lżejsze...ulatywało. Na ziemie sprowadziło go uleczenie i odkrycie , że chce jeść bo lubi doświadczać smaków nie dlatego iż musi jeść. Inna piękna Istotka nie jedząć około 22 dni gotowała dla męża posiłki i oczywiście i tak można ...jak wiele istot na Ziemi tyle sposobów na odżywianie . Im lepiej dbamy o swe ciało tym lepiej będzie służyło naszemu duchowi. Ja chylę czoła gdyż rekord mojej głodówki do tej pory to nie więcej niż 4 dni ..hihi... W tańcu odkryć w tym temacie towarzyszyła mi przez moment Przyjaciólka z książką w ręku o łączeniu jedzenia i tak się zakręciłyśmy w tym iż pewnych rzeczy się ze sobą nie miesza , że nawet najlepsze kombinacje powodowały wzdęcia i niestrawności. Zgodnie doszłyśmy do tego iż przejmowanie się tym co i jak mamy przygotować odebrało nam radość i frajdę z Gotowania a to przecież jest najważniejsze co wkładamy jeśli chodzi o nasze podejście ..uczucia...najlepsze nawet składniki używane przez kogoś mieszającego w złości , zmęczeniu , niechęci staną się najważniejszą przyprawą tego dania co do tego to już nie mam żadnych wątpliwości.


(zdjęcie ze Świątyni ..kuchnia)
Jak Karmię Swoją Duszę...?
Wyrażaniem Siebie.........
SŁOŃCEM |
Podziwiając inne Istoty
Doświadczając drugiej Istoty....Miłości
Doświadczając bycia Mamą....bezwarunkowej miłości
Zabawą
Obserwując to co mnie otacza
Doświadczając bycia Kobietą.......w połączeniu z innymi Siostrami.....

Wspóltworzeniem
Muzyką i Tańcem
Widząc jak raduje się Dusza Innych Istot
Kolorami
Śmiechem ....Istoty która wzrasta ze mną
Wodą ..płynnością
Przestrzenią...........................................................................................................................................................................................och jest tego!!!!
Pochmurny dzień zimowy na La Palmie, wraz z kilkoma innymi kobietkami pojechałyśmy do wioseczki obok na Gajofę( raz w tygodniu spotykamy się w innym domu by według potrzeb właściciela w większym gronie zrobić coś co potrzebuje dana przestrzeń, każdy przybywa z własnym jedzonkiem by po pracy siąść do wspólnego stołu i skosztować smaków każdej rodziny , czasami muzykujemy lub po prostu gawędzimy).Po spotkaniu trochę zmęczeni wsiedliśmy do samochodu..wśród nas jedna z cudnych Maminek z 5 miesięczną córeczką . Na polnej drodze samochód podskoczył i maleństwo obudziło ię wystraszone krzycząc przerażliwie. Mama je przytuliła do piersi tuląc i wyrażając zrozumenie jej strachu. W momencie gdy dziewczynka chciała złapać za pierś kobieta ułożyła szlochające dziecko na kolanach naprzeciw patrząc w jej oczka, rozmawiając potem nucąc pieśń. Trwało to chwilę, łzy dziecka nie są lekkie do strawienia. Gdy się uspokoiła Mama ją przytuliła..po chwili dziewczynka sięgnęła po wzgórza mlekiem płynące i zaspokoiła swój głód...Głód Ciała ...nie głód Emocji.
To skierowało moją uwagę by obserwować inne Mamy i niezależnie od kultur, które byłam w stanie zobaczyć ,przypomnieć sobie z podróży włącznie ze Sobą Samą my Kobiety nauczyłyśmy się iż Perś nasza jest lekiem na wszelkie zło. Ciepły nektar naszego ciała pomagał zawsze ...same zachęcamy , żeby uspać dziecko, uspokoić , ukoić ból ...i wiele wiele innych EMOCJI. Dla mnie stało się jasne w tym momencie jak bardzo pokręcone mamy relacje z jedzeniem wlaśnie z tego Okresu. Nikt mi tego nie przekazał ...tak jak i kobietom przedemną . Cudowne Matki ....Siostry ...więcej uważności z karmieniem...Karmcie swe maleństwa nie ich emocje lub własne potrzeby .Jest to bardziej wymagające jednak niech zostanie w nas pamięć na ile przecudownych sposobów możemy Karmić Siebie i Innych ! Z Radością i Lekkością Miłości..Wszystkim Istotom na tej planecie i wszechświecie!!!..INLAKESH
Thursday, March 1, 2018
Suknie
Coś co przyszło do mnie w Izraelu, miejscu gdzie spotyka się i doświadcza wielu kultur na raz!Barwna mozaika! Moja podróż po zakamarkach mej kobiecej duszy.
Od kąd pamiętam fascynowały mnie suknie w szczególności te z Epoki Romantycznej 18 i 19 wieku . Suknie długie do ziemi, ściśnięte w talii i szerokie do ziemi, kolorowe, zdobne , fikuśne. Jakby im się przyjżeć bliżej , prześledzić z ilu części składa się na ostateczny wizerunek z ilu jakże niewygodnych, zniewalających oddech i swobodę ciała elementów..och .Tak czuję się Ja ..Kobieta przystrojona latami utkanych falbanek, stelarzami doświadczeń, haftami postrzegania , kolorami zakodowanymi przez artystów którzy mnie otaczali. Ja Kobieta nawet nie wiedziałam o istnieniu mojego ciała o jego delikatności , wrażliwości na bodżce z zewnątrz a także wewnątrz. Ja kobieta obwinęłam się w jedwabie, owinęłam w nie swego ducha , ukryłam przed światem a może przed światłem samej Siebie. Znieczulając się w swej iluzji tańczyłam taniec umarłych za życia.Wewnątrz światło jednak stało się zbyt mocne by je skryć i tak promyczek po promyczku warstwa po warstwie opadały na ziemię , niczym pożółkłe liście jesienią , moje wyobrażenia o Sobie . Delikatnym powiewem wiatru szybują one by zamienić się w życiodajną glebę . Głos woła mocniej i mocniej. Coraz bardziej naga biorę coraz głębszy oddech by żyć Mną. Wszystko wydaje się tak inne i tak stare.Patrzę Ja Kobieta w lustro wody , widzę i nie do końca rozumiem, śpiewam i trudno mi uwierzyć w dzwięki, które ze mnie wychodzą. Coraz mniej balastu sprawia iż czuję się lekka jednakże coś w tym ciele się jeszcze ogranicza do pamięci mojego ubioru. Słyszę głos tylko gdzie on mnie prowadzi? Od kąd pamiętam prowadziło mnie coś czego pojąć nie byłam w stanie, czułam się odmieńcem ..wiele się zmienia..moda również.
Czuję się swobodnie i lekko w powiewnej bawełnianej białej sukni, która delikatnie muska moją skórę , jest niemalże przezroczysta odcień bieli nadaje koloru, czuję się odmieńcem ...cudownym odmieńcem !!!. Wewnątrz tyle rzeczy, które nie zgrywają się ze światem który mnie otacza, zajmuje mi trochę czasu by się odnależć. Wracam wtedy do rytmu mego Serca do Oddechu do Siebie. Dziękuję za możliwość noszenia tej przepięknej sukni tego arcydzieła bym mogła poczuć to czego doznaję dzisiaj. Ostatecznie to co zostanie będzie tak ulotne iż poderwie się do lotu z najdelikatniejszym wietrzykiem i przestanie istnieć w fizycznej formie? Tak na zewnątrz jak wewnątrz przychodzą duchy, które prowadzą , znaki których nie da się nie zauważyć a jeśli tylko bym spróbowała wówczas odzywa się moje fizyczne ciało paraliżując jakikolwiek ruch niczym koło ratunkowe utrzymujące przy życiu do momentu dotarcia na brzeg lub na statek. Co jest misją mojego życia, czego pragnie dla mnie esencja...jestem i doświadczam cały czas, poza czasem w przestrzeni ciągłych Zmian.
Podziwiam dalej te Suknie sprzed lat, jak dotarlyśmy do miejsca by stworzyć coś tak wyrafinowanego a nad wyraz podziwiam Kobiety, które miały odwagę próbować, zmieniać, tworzyć. Podziwiam również prostotę, wygodę i użyteczność z dotykiem artystycznego piękna.Podziwiam siebie przegladając coraz częściej swą garderobę by zrobić miejsce na to co mi służy na to co tak naprawdę potrzebuję...na Miłość do Samej Siebie.
Kilka dni temu z Elfikiem oglądaliśmy przepiękną animację "The Tale of Princess Kaguya"tu możecie zobaczyć Trailer (https://www.youtube.com/watch?v=9lDrkokymLQ). Widziałam już ją wcześniej jednakże tym razem zobaczyłam i poczułam głębiej przekaz i połączenie akurat z tym co pisałam.
A tu jeszcze jedno nasze odkrycie film Nassima Haramein "Connected Universe"(" Siła i Potęga Świadomości" ), mówimy, śpiewamy, czytamy przekazy wielu nauczycieli kultur całego Świata o tym iż Wszystko Jest Jednym i tutaj możemy zobaczyć jak to wygląda z punktu widzenia Fizyki Kwantowej.Uczę się postrzegania rzeczy z różnych poziomów i ten dokument pozwolił mi zobrazować coś co co czuję , jakże namacalne jest odczuwanie.Polecam Gorąco!! Przyjemności!!
Korzystając ze Skarbonki możecie wspomóc moją pasję jaką jest pisanie.Miłość i Wdzięczność.!Marietta
SKARBONKA
Paypal : casadelaranita@gmail.com
lub konto bankowe
Tomasz Zaremba
iban:
ES5821007108980200038324
Saturday, January 27, 2018
Woda....Emocje....Marzenia
Możliwe iż juz kiedyś dzielilam się tym tekstem, teraz odkrylam go na nowo i wyraza on to co czuję to czym bardzo ...bardzo chcę się z Wami podzielić, przeczytajcie pooowwwooollli
"Kiedy uzdrawiamy siebie inni zostają uzdrowieni Kiedy kroczymy jako pełne miłości aspekty Matki Ziemi, stajemy się płodnymi dającymi życie Twórczej Siły. Kiedy szanujemy swoje ciała, swoje zdrowie i swoje potrzeby emocjonalne, robimy przestrzeń dla urzyczywistnienia się naszych marzeń. Kiedy mówimy prawdę z naszych uzdrowionych serc , pozwalamy aby bogactwo i obfitość życia były stale obecne na naszej Planecie Matce ."
Monday, January 22, 2018
Skarbonka
Kochani wczoraj dodalimśmy z Tomkiem na bloga coś co zatytuowaliśmy"Skarbonka" z adnotacją do naszego konta.O czym to jest? O moim niesamowitym procesie odkrywania Siebie. Ten rok zaczął się bardzo intensywnie i tak jak mówi jedena z moich pokrewnych duszyczek nie ma miejsca na "pitu...pitu.."tak to czas na zmiany i działanie.
Już wiem iż pisanie jest moją medycyną , dzielenie się w ten sposób swoimi doświadczeniami swoimi przemyśleniami sprawia mi niesamowitą przyjemność. Głęboko wewnątrz wydawało mi się iż muszę pracować fizycznie by zapewnić sobie i swojej rodzinie wsparcie finansowe . I oczywiście to także przynosi mi wiele przyjemności tak jak tworzenie koszyczków z igieł sosnowych i inne kreatywne ekspresje mojej duszy. Lecz pisanie odkąd pamiętam było tą cząstką mnie która nigdy się nie nudziła ,każdy skrawek papieru( nawet listy zakupów) zawierał jakieś notki z odczuciami, wizjami, wierszami.W mojej głowie roiło się kiedyś od fantazji , gotowych scenariuszy filmowych tragedii, przygód, romansów.
Dziś jest wszechobecna bogata rzeczywistość. Gdy przedkładam inne rzeczy nad pisanie wówczas moje ręce są dla mnie drogowskazem , z dnia na dzień wyglądają jak dłonie starej ...bardzo starej kobiety. Patrząc na nie wiem iż one nie są tylko do pracy z ziemią...wiem iż mają jeszcze inne zadania do wykonania...wiem iż to one są moim łącznikiem ze Światem...z Wami.Czas działać... Tomek przeszkolił mnie w obsłudze bloga gdyż do tej pory to on dodawał wpisy i zdjęcia, ogarniał techniczną stronę. Spędziłam wieczór śmiejąc się sama z siebie gdyż blog istnieje od 2011 roku a ja dopiero teraz odkryłam komentarze....trochę smuteczków mi przyszło a zarazem wiele motywacji gdyż jak to w życiu jest zawsze wszystko działa w dwie strony .I o tym jest Skarbonka , jeśli to co piszę na tym blogu jest dla Kogoś wsparciem, motywacją, refleksją wrzucając coś od siebie do Skarbonki będzie wsparciem i motywacją dla mnie, bym mogła poświęcić więcej czasu by posty pojawiały się częściej , aby to co mam do przekazania nie leżało na półce a wędrowało. To niesamowite gdyż sam akt podjęcia tej decyzji ,otwarcia się na to nowe dla mnie doświadczenie dodał mi wiele siły . Jakieś stare schematy związane z pieniędzmi, wycenianiem Siebie (ile trudności sprawiała mi sprzedaż koszyczków ..uff wolałam je oddać ) dlatego do tej pory większość tworzonych przeze mnie przedmiotów stawała się podarunkami. Jest to jak najbardziej w zgodzie z moją naturą , czas jednakże przyznać iż pieniądze istnieją i są formą energii i chcę nauczyć się nią posługiwać gdyż od narodzin Elfika czyli 20 Stycznia minęło 6 lat odkąd zaczęłam unikać z nimi bezpośredniej interakcji.
Od miesięcy ignorowałam zęba, który co prawda nie sprawiał mi boleści do tej pory lecz odczuwałam dyskomfort, ciało mówiło a ja nie słuchałam aż Zawyło i skończyło się moim pierwszym kanałowym leczeniem. Jest to moja lekcja o słuchaniu, działaniu i o materialnym ogarnianiu rzeczywistości wokół.
Niech płynie , jestem wdzięczna za komentarze i zaczynam odpisywać mimo iż minęło wiele lat odkąd nadeszły pierwsze z nich, jestem obecna i otwarta na wymianę. Miłości Wam Wszystkim !!!Marietta
Monday, January 15, 2018
''Zimowa opowieść"
Polska przywitała nas otuliwszy puszystym śniegiem ,zastanawiałam się dlaczego od jakiegoś czasu w tym okresie odwiedzamy ta kraine.Więc jednym z powodów jest właśnie ta pierzynka okrywająca świat dookoła , oblodzone jeziora i płatki śniegu spadające na twarz w promieniach słońca.Leftheri tryska entuzjazmem z doznań płynących z tej pory roku w tym miejscu, lepienie bałwana, jazdy na sankach, podziwianie łyżwiarzy, a nade wszystko turlania się w białym puchu i robienie orzełków a gdzież zwanych aniołkami.I to właśnie drugi z powodów . A ta zima okazała się być dokładnie taką jaką sobie wymarzyliśmy. Duża zmiana otoczenia i pogody w porównaniu do miejsca w, ktorym teraz mieszkamy. Inność od zawsze pociągała ludzi.
I tak małymi kroczkami odkrywam starą zarośniętą ścieżkę Bezwarunkowej Miłości , wydaje się być lekką i spokojną a jakże trudno im bliżej jestem , kolczaste zarośla ograniczają widoczność . Nie jestem sama i wśród tylu światełek jest Matt Kahn. W jednym ze swych wykładów opowiada o tym jak krąży energia i co za tym idzie o zmianach , proponuje byśmy każdego dnia zrobili jedną małą rzecz oderwaną zupełnie od naszych codziennych rytuałów. Do tego stopnia inną iż jeśli od lat rano medytujesz to zacznij biegać, jeśli biegasz to zacznij pływać itp., itd.Widzę jak wielkie ma to znaczenie w moim życiu, nie ważne gdzie jesteśmy popadamy w rutyny zapominając jakże szeroki jest wachlarz narzędzi nam dostępnych i o tym też był mój wyjazd do Polski i Izraela. Ja potrzebowałam zrobić susa przez Ocean Atlantycki najpierw by ruszyć energię we wszystkich możliwych skrzyneczkach wewnątrz mnie.
To drugi raz , kiedy to miałam tą możliwość przebywania w tylu Domach w różnych zakątkach Polski.Potrzebowałam tylu miesięcy by dojrzeć do tego by napisać o tym .Teraz wiem jak mało bywłam obecna w kontaktach z ludzmi jak na początku wspólnego obcowania wchodzę w stare schematy - jestem u kogoś szanuję jego przestrzeń i mnie nie ma ..będę chodzić na paluszkach i zapomnę o swoich potrzebach . Tak . .zanim zestroiłam się wewnątrz i z drugim człowiekiem nadchodził czas rostania i wtedy budziłam się widząc jak wartościowa była ta osoba, która przedemną stała w tymże momencie. Wówczas przychodziło uczucie jak mało nam było dane czasu..."czasu". Na szczęście nie zawsze tak było ale wyciągam z tego lekcje, patrząc na swoje skorupki przez, które by się przebić potrzebuję chwili tej drogocennej chwili, którą mogę poświęcić na to by zamiast nurkować w dramatach własnych lub innych zacząć współtworzyć, pozwolić sobie Być ,otworzyć się na tą barwną wymianę.
Dom, przestrzeń tworzona przez nas by czuć się bezpiecznie, wygodnie,wolni gdzie możemy wyrazić siebie bez ograniczeń .Jest jak obraz dla malarza, autobiografia dla pisarza, spontaniczna muzyka . Jest odbiciem naszego wnętrza jego kolorów, krztałtów , smaków i zapachów.Świątynią naszych serc .Z tego miejsca ślę swą wdzięczność wszystkim, którzy ugościli mnie w swych Świątyniach.Z Leftherim wciąż jeszcze pojawiały się chwile zwątpienia w czasie podróży po różnych domach. Kiedy powinnam wkroczyć a kiedy puścić i zaufać iż opiekunowie miejsc wyrażą mu swoje potrzeby. Na pewno po części dlatego iż ja nie zawsze potrzafię zadbać o swoje więc dziękuję Ci mój mały nauczycielu co mi pokazujesz. Wychodząc ze stereotypu iż to rodzice są odpowiedzialni za dziecko(wylączając oczywiście gdy zagrożone jet dziecko lub druga mała osóbka, która nie potrzafi się obronić) łatwo popaść w to miejsce gdzie odbieramy mu odpowiedzialność za swoje czyny w relacjach z innymi ,doznawania tego jak inni jesteśmy , obserwacji i uważności. I właściwie wchodząc do nieznajomej nam świątyni którz lepiej będzie potrafił o niej opowiedzieć jak nie ten, który ją tworzył.
Z wachlarza narzędzi przed wyjazdem trafiła do mnie "Mapa Marzeń". Polega na tym by w pojedynkę lub z kimkolwiek z kim chcemy tworzyć swoje ścieżki rozrysować , wypisać, ponoć mocniej działa wklejenie zdjęć z magazynów obrazujących nasze intencje na najbliższy czas. Mnie się jeszcze nie udało z obrazową częścią a i tak większość się spełniła a resta wciąż się zadziewa. Pamiętajcie by pisać w formie dokonanej czyli coś się zadziało a nie chciałbym..chciałabym. Jesteśmy Architektami swej rzeczywistości a to narzędzie jest niczym szkic gdzie możemy ukierunkować nasze dążenia i cele , uzewnętrznić na dużym arkuszu papieru barwnie może nawet zabawnie nasze marzenia i dać im światła uwalniając często z tych trudno dostępnych zakamarków "bolesnego ciała".Bądzcie jednak uważni czego sobie życzycie i obserwujcie co przychodzi.
Pomyślałam o takiej Świetlistej Duszyczce, która opowiadała mi o swej pracy dekoratora wnętrz.Jakie to wyzwanie stworzyć komuś przestrzń, poczuć drugą istotę na tyle( nie wnosząc swojego) by poczuła się "Jak u Siebie" Piękna ścieżka. Właściwie dla mnie ten blog jest moim domem , każdy wpis to jeden element dekoracji ręcznie wypieszczony,szczery i treściwy. Kreatywność we mnie wzrasta więc wkrótce pojawi się coś nowego . Możecie poczuć zapach Izraela. Miłości ...Lekkości w Szczerości!!!Marietta
A teraz by energia popłyneła jeszcze mocniej zrobie czasowego susa ,dokładnie roczny skok.Może powróce do czasu pomiedzy lecz na razie to nie ma znaczenia. Teraz zaczał się sezon deszczowy moge przyrównać to do wiosny w polsce.Krajobraz cieniowany jest szaro - brunatnymi chmurami ,prześwitujacym słońcem,błękitnym niebem a na głównym planie na stłe zawitała tęcza, która delikatnie się przemieszcza ze strumieniami swiatła. Ziemia odzyskuje soczyste kolory, ogród ruszył w pełni ,kwiaty otwierają się spragnione wody. Czekaliśmy na te deszcze a i tak rozpoczęcie sezonu nas zaskoczyło swą intensywnoscią , ilością wody , która spadla w krotkim przedziale czasowym. Ziemia się raduje a my razem z nią. W naszej społeczności przybywa nowych ludzi, najbardziej jestem w skowronkach z naszego sąsiada gdyż jest nim nasza przyjaciółka z polski Ewa.Jakże mogłabym wymarzyć sobie lepszego sasiada ...nasze kreowanie rzeczywistosci jest magia w ,której tajnikach stajemy sie coraz lepsi. U góry zaś gdzie nasz przyjaciel Ravi wybudował swó
j domek w krztałcie grzybka (Ravi i Madlane oczekują nadejścia ich synka w Holandii) powstała przestrzeń dla dzieci . Jedna z mam zaoferowała swój czas dwa razy w tygodniu a reszta z rodziców wspiera projekt wymieniajac sie nawzajem. Ruszyło to wiele cudownych dialogów pomiędzy nami dorosłymi, po czym oczywiście okazuje się iż to co my w większości uważaliśmy za istotne do przygotowania miejsca dla dzieci okazuje się w praktyce mniej trafionym. Najwięcej odnajdujemy teraz oserwując czego małe duszki naprawdę potrzebują.
W ten sposób rozwijamy się wsplnie , małymi kroczkami dzieje się tak również w obrębie wioski. Miesiąc temu z pomocą z okolicy postawiliśmy tipi na naszej ziemi a w kilka dni póżniej Tomek zoorganizował męski krąg tak bardzo wyszeptany we wnętrzach tych którzy dołączyli .
Po przerwie letnich upałów znów powróciły gajofy( spotykamy się raz w tygodniu w jednym z domów by razem pracować na ziemi gospodarza po czym wspolnie spozywamy posiłki, które każdy z nas przygotował u siebie w domu) ważna część naszej wymiany doświadczeń , uczuć , wymiany energii a nade wszystko połączenia naszych wspólnych sił by wspólnie tworzyć przestrzeń Los Lomitos.
Subscribe to:
Posts (Atom)